Archiwum 2018 - Korona Gór

Menu
Przejdź do treści
PLANY

Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem i kolejny rok pojawia się w naszym życiu. Rok bez planów staje się rokiem bez celu,
a życie traci sens. Tak więc i ja aby nie tracić sensu życia mam nowe plany na obecny rok. Pamiętajmy, że plany pozostaną planami a życie napisze i tak swój scenariusz.

Do planów zaliczyć można:
A) Góry krajowe:
  - tradycyjnie najbliższe okolice: Beskidy i Tatry.
B) Góry zagraniczne:
  - Słowackie Tatry Zachodnie,
  - może Bieszczady po stronie ukraińskiej.
C) Korona Europy:
  - kraje bałtyckie, oraz realizacja "Podróży Bałkańskich"
D) Inne bliżej nie określone:
  - te powstaną pod wpływem impulsu i zazwyczaj są najlepsze.


AKTUALNOŚCI


Podsumowanie Anno Domini 2018

Rok 2018 powoli dobiega końca i czas już dokonać podsumowania realizacji moich planów. Na początku roku zastanawiałem się ile w ogóle uda się zrealizować moich dość ambitnych celów. Pomimo szczegółowego przygotowania logistycznego zawsze istnieje nutka niepokoju, czy uda się dojechać w porę na wskazane miejsce, lub czy dopisze pogoda, aby móc zrealizować to, co zaplanowane.

Nasza przygoda z górami w 2018 roku rozpoczęła się od Korony Europy.

W długi majowy weekend udaliśmy się w kierunku północno-wschodnim, odwiedzając takie kraje jak: Litwa, Estonia, Łotwa i Białoruś. Pogoda i niezbyt wymagające wzniesienia pozwoliły nam na zdobycie wszystkich szczytów w zaplanowanym terminie.

W kolejny majowy długi weekend udajemy się szerszą grupą pod namioty w Ukraińskie Bieszczady Wschodnie i zdobywamy w końcu planowany od wielu lat Pikuj.

Po dwóch miesiącach przerwy przystępujemy do realizacji dalszej części „Podróży Bałkańskich". Przyznam, że ten etap planów budził we mnie największe obawy. Sam dojazd na miejsce to niezwykłe długa podróż i szereg problemów. Przemierzamy kraje różniące się od siebie kulturowo jak też inaczej postrzegające przepisy ruchu drogowego, co możemy zaobserwować już w Bułgarii. Pierwszym celem staje się bułgarska Musała. Tu jeszcze mamy cywilizowane noclegi w hotelu. Kolejny dzień to podróż do Turcji ze szczytem Mahya Dagi, który według opisów wielu wcześniejszych zdobywców to problem ze stacjonującą obok armią. My nie mieliśmy takowego problemu i swobodnie po zdobyciu góry wyruszyliśmy w dalszą podróż do Grecji. Na parkingu w Prionii pod Mitikasem pierwszy nocleg spędzamy w samochodzie. Kolejny dzień to podróż do miłego schroniska. Następnego dnia atakujemy szczyt Mitikas. Tym razem po zejściu na parking udajemy się na jednodniowy odpoczynek nad pobliskie Morze Egejskie. Po odpoczynku w hotelu ruszamy dalej w nieznane, a dokładnie ujmując do Macedonii. Mój samochód poznaje niecodzienną drogę niejedyną podczas tej wyprawy, którą na co dzień raczej bym nie pojechał. Nocleg w namiocie, po którym następnego dnia osiągamy szczyt dwóch państw: Albanii i Macedonii, jakim jest Korab. Po zejściu z góry decydujemy się na przejazd do Kosowa. Tu kolejna niecodzienna droga pełna nierówności, kurzu i błota. Po dość trudnym dojeździe zaczyna się jeszcze ciekawsze zapoznanie się z miejscowymi. Zatrzymując się na nocleg w samochodzie na leśnej drodze, mamy okazję spotkać się z dwoma mężczyznami, którzy chyba byli niemniej od nas wystraszeni. Problemem nie były tylko okoliczności spotkania, ale też bariera językowa. W końcu udaje nam się porozumieć z jednym z nich w języku niemieckim. Po początkowych perypetiach następnego dnia zdobywamy Djeravicę i wracamy do domu, kończąc tym samym naszą przygodę z Bałkanami.

Pod koniec wakacji udaje nam się jeszcze odwiedzić Gorce i ich najwyższy szczyt Turbacz.

Rok zakończyliśmy październikową wyprawą w Beskid Sądecki i Pieniny.

Reasumując moje plany, mogę powiedzieć, że zostały one zrealizowane w 95 procentach. Zdobyliśmy rekordową liczbę 10 szczytów należących do Korony Europy. Nie udało się jedynie dotrzeć w Słowackie Tatry Zachodnie, gdyż nasze plany pokrzyżowała pogoda.

Rok był pełny różnych ciekawych doświadczeń i spotkań z wieloma kulturami jak też  osobami.
******************************************************************************************

Sierpniowe podróże po Gorcach

Ostatnia wakacyjna podróż za nami. Udało nam się odwiedzić Gorce. Tradycyjnie już odwiedziliśmy Turbacz oraz dodatkowo wieżę widokową na Magurce.




******************************************************************************************


Bałkańskie podróże z Koroną Europy -2018

W 2017 roku rozpoczęliśmy przygodę związaną z Bałkanami. Odwiedziliśmy wtedy kilka krajów takich jak: Serbia, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina oraz Chorwację. W każdym z tych krajów udało nam się wejść na najwyższy szczyt.
W 2018 roku postanowiliśmy dokończyć przygodę i odwiedzić pozostałe kraje takie jak: Bułgaria, Turcja, Grecja, Albania, Macedonia i Kosowo.

Na przełomie lipca i sierpnia wyjechaliśmy do Bułgarii. W dniu 1 sierpnia, zdobyliśmy pierwszy szczyt Musałę o wysokości 2925 m n.p.m. Był to też najwyższy szczyt naszej wyprawy.

Kolejnym krajem do którego pojechaliśmy była Turcja ze swoim najwyższym europejskim szczytem Mahya Dagi, mający wysokość 1031 m n.p.m., który został zdobyty w dniu 2 sierpnia.

Z Turcji przemieściliśmy się w tym samym dniu pod Olimp w Grecji, aby 4 sierpnia wyjść na Mitikas, mający  2918 m n.p.m..

Z Gecji pojechaliśmy do Macedonii, gdzie swój biwak rozbiliśmy pod strażnicą w Strezimirze. Stąd rankiem 7 sierpnia, wyruszyliśmy na szczyt Korab, mający 2764 m  n.p.m., stanowiący najwyższy punkt dwóch państw takich jak: Albania i Macedonia. Około południa stanęliśmy na szczycie w towarzystwie pary miłych  Czechów.

W tym samym dniu po zejściu na dół i spakowaniu obozu przemieściliśmy się do Kosowa, gdzie spędziliśmy noc w górach w okolicy Decani. Rankiem 8 sierpnia wyruszyliśmy na nasz ostatni cel, jakim była Djeravica, mająca 2656 m n.p.m., która oficjalnie  w chwili obecnej stanowi najwyższy szczyt tego kraju. Po kilku godzinach szczyt zdobyliśmy z grupą Hiszpan.

Poniżej relację ze zdobycia kolejnych szczytów.
******************************************************************************************

Patronat medialny dla projektu "Korona Europy"



Od połowy czerwca 2018 roku, realizowany przez nas projekt "Korona Europy", pozyskał patronat medialny, którym zostaliśmy objęci przez Portal Górski. Pierwszy artykuł z tym związany dostępny jest już na stronie pod tytułem: "W drodze po Koronę Europy"

******************************************************************************************
Bieszczady Wschodnie na długi majowy weekend

Kolejny długi weekend majowy, pozwolił na realizację zaległych planów sprzed sześciu lat. Wtedy będąc na Tarnicy, obserwując kolejkę na szczyt, zwróciliśmy swój wzrok w kierunku Bieszczad Wschodnich, z ich nasjwyższym szczytem Pikujem. Choć góry te są stosunkowo blisko, to wyprawa ligistycznie jest trudna do zorganizowania. Wybraliśmy standardową trasę, idąc od miejscowości Sianki do Pikuja, a następnie zejście do miejscowości Husne Wyżne. W tym celu, należało zorganizować transport, do tych dwóch miejsc. Skorzystałem z usług Pana Andrzeja Wawrzyniaka z Ustrzyk Dolnych, u którego wynajęliśmy busa wraz  z kierowcą do Sianek, oraz na drogę powrotną z Husnego  Wyżnego  do Ustrzyk. Z Ustrzyk wyjechaliśmy o 7.00 w kierunku przejścia granicznego w Krościenku. Wjazd na Ukrainę zajął nam około godziny. Na miejsce do Sianek dojechaliśmy w miarę szybko i o 11.30 wyruszyliśmy żółtym, a następnie czerwownym szlakiem w kierunku grani. Po drodze minęliśmy kilka szczytów, aby w końcu dojść do Starostiny. Tu po lewej stronie w odłegłości może 400 metrów pod ścianą lasu, znajduje się kilka źródeł, oraz obok nich łąka na której około 17 tej rozbiliśmy nasz pierwszy obóz.






Następnego dnia o 8.15 wyruszyliśmy w kierunku Pukuja. Mając na uwadze prognozę pogody zmieniliśmy trochę swoje plany, i postanowilismy na szczyt wyjść w tym samym dniu, a nie jak planowalismy, w trzecim dniu. Idąc szlakiem, mijaliśmy się z wieloma grupami, zarówno pieszych, jak i zmotoryzowanych w postaci karawan, samochodów terenowych i motocykli. W większości były to grupy z Polski. Przed końcem trasy, zeszliśmy trochę ze szlaku, idąc drogą polną prowadzącą w kierunku źródełka oznaczonego na mapie. Znaleźliśmy tam piękne źródło z dużą ilością czystej i przepływowej wody. Problemem było znalezienie miejsca pod obozowisko. Nachylenie terenu nie pozwoliło na biwakowanie w bezpośrednim sąsiedztwie źródła. W końcu wybraliśmy miejsce przy drodze powyżej, w odległości może 200 metrów, od ujęcia wody. Widoki z tego miejsca były super, lecz warunki do ustawienia namiotów znacznie odbiegały od naszych potrzeb. Zostawiliśmy w zaroślach nasz bagaż, i ruszyliśmy w kierunku Pikuja. Dojście do szczytu zajęło nam 45 minut. Oprócz imprezujacej tam grupy ukraińców, która wyjechała prawie na sam szczyt samochodem marki UAZ, nie było tam nikogo. Widocznie miejscowi zrobili sobie tam mocny piknik, ponieważ obok nich było sporo pustych butelek po alkoholu, |a z ustawionej obok sporych rozmiarów kolumnuy głośnikowej, leciała muzyka w rytmach "disco polo".




Po sesji fotograficznej ruszylismy w dół, gdyż musieliśmy rozbić obozowisko. Po niwelacji pokrzyw i innych zarośli udało nam się ustawić namioty. Życie utrudniały nam ogromne ilości latajacych owadów.


W nocy lekko popadał deszcz, a z oddali dochodziły odgłosy przetaczajacej się burzy. Burze towarzyszyły nam do samego rana, lecz szczęśliwie omijały miejsce naszego obozowiska. W sobotę podobnie jak w poprzednim dniu o 8.15 wyruszylismy do Husnego. Dojscie zajęło nam raptem 1 godzinę i 30 minut. W Husnym przy szlaku znajduje się super miejsce do noclegu, "Bojkowska Hata" (pisownia oryginalna), prowadzona przez Iwana Brezeckiego.



Tu można wynająć nocleg, umyć się i skorzystać z tzw. "ruskiej bani". Mieliśmy troszkę pecha, bo wszystkie miejsca, były zajete, przez grupę rodaków poruszajacych sie terenówkami. Iwan za 509 hrywien, udostępnił nam pomieszczenia w domku po drugiej stronie rzeki, gdzie na podłodze rozłożylismy karimaty i śpiwory.



Po zostawieniu rzeczy, udalismy się do sklepu, a poz zrobieniu zakupów, na obiad i do bani.




Za banię zapłaciliśmy 4509 hrywien od grupy a obiad to wydatek rzędu 150 hrywien. Dodam, że wieczorem zaczął padać deszcz, który padał do następnego dnia. Po śniadaniu o tradycyjnej już 8.15, wyruszylismy w podróż busem, który zawiózł nas do Ustryzk Dolnych.
******************************************************************************************


Nadal dużo się dzieje

Po jednym dniu przerwy w dniu 01.05.2018 roku stajemy na najwyższym szczycie Białorusi - Dzierżyńskiej Górze wysokości 345 m n.p.m.


******************************************************************************************************



Czemu się mamy zatrzymywać

29.04.2018 to również dzień zdobycia najwyższego szczytu Łotwy - Gaizinkalns o wysokości 312 m n.p.m.
******************************************************************************************


Idziemy za ciosem

O 10.55 czasu polskiego 29.04.2018 roku zdobywamy kolejny szczyt należący do Korony Europy Suur Munamagi, najwyższe wzniesienie w Estonii majace wysokość 318 m n.p.m.
******************************************************************************************


Pierwszy szczyt Korony Europy 2018 roku, zdobyty!!!
W dniu 28.04.2018 roku zdobyliśmy pierwszy w tym roku szczyt należący do Korony Europy. Była nim Wysoka Góra na Litwie liczaca 294 m n.p.m.
******************************************************************************************
K2 musi jeszcze poczekać
Wyprawa na K2 zakończyła się niestety niepowodzeniem. Takie sytuacje w górach to rzecz normalna. Zawsze należy najpierw po uwagę brać bezpieczeństwo a potem ambicję.  
******************************************************************************************

Czas już zacząć aktualizować wiadomości z 2018 roku. Nie sposób przemilczeć na stronie Zimowej Narodowej Wyprawy na K2. Chłopaki są już dość wysoko a przed nimi jeszcze trochę zostało. Trzymamy kciuki. Poniżej możesz śledzić na bieżąco postępy wyprawy.



© 2020 Jarosław Walczak. Wszystkie prawa zastrzeżone
Wróć do spisu treści